Z ubieraniem i rozbieraniem choinki jest trochę tak, jak z rozpakowywaniem walizki na wakacjach i potem z pakowaniem jej, przed podróżą do domu. Niby te same rzeczy trzeba wyjąć, a potem po prostu włożyć je z powrotem. Ale to tylko teoria...
Przede wszystkim nie wiadomo jak to jest, że pakując ozdoby do pudełek zawsze zajmują więcej miejsca i trzeba kombinować nowe pudła. Poza tym wszystkie światełka należałoby nawinąć na deseczki lub kartony, żeby nie trzeba było za rok spędzić kilku godzin lub dni na ich rozplątywaniu. Błahostka, a jednak zawsze wtedy jest deficyt deseczek i kartonów...
Najgorsze są jednak igły, które (zwłaszcza w przypadku ciętego świerka) znajdują się dokładnie wszędzie. Tego problemu nie mają właściciele sztucznych choinek.
Tak czy inaczej trzeba będzie się do tego zabrać :)
Powodzenia !!! Dajcie znać jak Wam poszło.
oto moja choinka
i gwiazdka (nie moja)


