Idzie zima. Czuć ją coraz częściej w powietrzu. Mamy za sobą naprawdę piękną jesień. Czas już jednak pochować rośliny oranżeryjne. Muszę szybko wygospodarować miejsce dla naszej Kamelii. Będzie teraz potrzebowała temperatury w granicach 10-12 st.C.
środa, 22 października 2014
wtorek, 21 października 2014
Taki problem
Mam problem. Od jakiegoś czasu przeglądam takie i owakie blogi i... tam są takie fajne rzeczy, zwłaszcza te handmade. A ja co? Porobiłabym na drutach. Zima idzie, to dobry czas na robienie na drutach. Może czapka (akurat jedną jedyną zgubiłam, a zatoki już nie te co kiedyś), może komin? Tylko kiedy? Zasłony od lata nie uszyte. Teraz to już nawet nie są potrzebne. Na podwórku bałagan, lepiej posprzątać przed zimą. Tylko kiedy? W łazience kupa prania do zrobienia, w pralce czeka już wyprane, a kilka poprzednich czeka na prasowanie ( to znaczy kilka musowych rzeczy z poprzednich prań, bo niby kiedy prasować).
Tak mnie to wszystko przygnębia, że chyba znajdę sobie jakąś dobrą lekturę i się w niej zatopię...
Tak mnie to wszystko przygnębia, że chyba znajdę sobie jakąś dobrą lekturę i się w niej zatopię...
poniedziałek, 20 października 2014
Marchewkowe zbiory
Niedawno dokonaliśmy wielkich marchewkowych zbiorów. Wyciąganie niespełna dziesięciu trzy metrowych rzędów trwało dobre kilka dni... i jeszcze trochę zostało w ziemi. Ale tak to czasem bywa. Choć mali pomocnicy uwijali się jak mogli to ciągle coś nas odrywało od pracy.
Coś tam udało nam się jednak powyciągać i od kilku dni trwa konsumpcja własnych marchewek. Do konsumowania zalicza się również zjadanie zupy ugotowanej na tychże.
wtorek, 7 października 2014
pigwobranie
W tym roku pigwowce nie obrodziły tak jak w zeszłym roku. Pewnie obraziły się za to, że je przycięłam...
Nie będzie też z nich soku jak ostatnio. Będzie naleweczka ;)
Tym razem miałam rycerza do pomocy :)
wtorek, 30 września 2014
Na maliny
Dwa, może trzy tygodnie temu zabrałam się za robienie soku z malin. Wiadomo przecież, że zimową porą nie ma nic lepszego niż herbatka z sokiem z malin (chyba, że herbatka z miodem). Piękna, złota polska jesień okazuje się jednak równie dobrym czasem na taki napar. Kiedy ostatnio sięgnęłam po kolejną buteleczkę z sokiem okazało się, że została tylko JEDNA! Doprawdy, nie wiem jak to możliwe...
Nie było zatem rady, trzeba było jechać na maliny. Kupne soki wołają swoim składem o pomstę do nieba, jeżeli mogę tak się wyrazić. Trzeba zatem zakasać rękawy i do dzieła :)
Jeszcze na krzaku
mmm...
i mamy soczek :)
Nie było zatem rady, trzeba było jechać na maliny. Kupne soki wołają swoim składem o pomstę do nieba, jeżeli mogę tak się wyrazić. Trzeba zatem zakasać rękawy i do dzieła :)
Jeszcze na krzaku
mmm...
i mamy soczek :)
piątek, 26 września 2014
Jesiennie
Nawet się nie spostrzegłam, a tu już jesień i kalendarzowa i za oknem. Liście spadają, ostatnie owoce i warzywa dojrzewają. W ostatnim czasie nawet nie miałam kiedy zajrzeć do warzywnika. Właściwie czas pewnie by się znalazł, ale bałam się tego co tam zastanę. W końcu stwierdziłam, że mój ogród jest hmm, powiedzmy permakulturowy. Pięknie kwitnąca sałata już uschła, podobnie jak groszek i kukurydza, natomiast marchewka i pietruszka czekają na wielkie wyjście. Kompletnie nie udały mi się za to dynie i cukinie (jeszcze nie wiem dla czego). Wydawało mi się, że mają dość dobre warunki, a tu nic... Trudno. pozostaje mi tylko spróbować znów w przyszłym roku.
Teraz za to należy już myśleć o pięknej kolorowej wiośnie!!! Pierwsze cebulki posadzili już moi mali ogrodnicy. Jestem bardzo ciekawa co z tego wyrośnie. Do tematu jeszcze wrócę, a teraz pędzę robić obiad i budzić śpiochy :)
Teraz za to należy już myśleć o pięknej kolorowej wiośnie!!! Pierwsze cebulki posadzili już moi mali ogrodnicy. Jestem bardzo ciekawa co z tego wyrośnie. Do tematu jeszcze wrócę, a teraz pędzę robić obiad i budzić śpiochy :)
poniedziałek, 16 czerwca 2014
Pierwszy sukces
Udało się!!!
Jest pierwsza rzodkiewka. Można rozpocząć zbiory. Mało tego, jest chrupiąca, jędrna i lekko pikantna. Na dodatek nie zjadł jej żaden robal. W związku z tym w najbliższym czasie na naszym stole będzie królować twarożek z rzodkiewką i sałata z pomidorami i rzodkiewką (sałata też z własnego ogródka :) ). Pomidory niestety mi nie urosły. Prawdą jest, że nie poświęcałam im specjalnej uwagi. Właściwie to żadnej...
Jest pierwsza rzodkiewka. Można rozpocząć zbiory. Mało tego, jest chrupiąca, jędrna i lekko pikantna. Na dodatek nie zjadł jej żaden robal. W związku z tym w najbliższym czasie na naszym stole będzie królować twarożek z rzodkiewką i sałata z pomidorami i rzodkiewką (sałata też z własnego ogródka :) ). Pomidory niestety mi nie urosły. Prawdą jest, że nie poświęcałam im specjalnej uwagi. Właściwie to żadnej...
wtorek, 10 czerwca 2014
Wysiane
Udało się!
Wysiałam marchewkę, pietruszkę, rzodkiewkę, ogórki, cukinię, dynię i przeterminowane nasiona kapusty i brokuła. Cieszę się przede wszystkim dla tego, że jak coś wysiałam,to może coś wyrośnie... poza tym zdążyłam przed zapowiadanymi opadami. Niestety nie spojrzałam na kalendarz księżycowy...
Wysiałam marchewkę, pietruszkę, rzodkiewkę, ogórki, cukinię, dynię i przeterminowane nasiona kapusty i brokuła. Cieszę się przede wszystkim dla tego, że jak coś wysiałam,to może coś wyrośnie... poza tym zdążyłam przed zapowiadanymi opadami. Niestety nie spojrzałam na kalendarz księżycowy...
środa, 16 kwietnia 2014
Może kiedyś...
Mam takie małe marzenia ogrodnicze. Na przykład mała wygodna szklarenka z praktycznymi i ładnymi regałami na rośliny i z wygodnym miejscem do pracy. Do tego sporo wonnego czasu, który mogłabym poświęcić na wysiewanie, pikowanie, rozmnażanie i inne przesadzanie.
W tym roku nawet udało mi się co nieco wysiać. Co nieco nawet wykiełkowało, ale potem nastąpił problem czasowy. permanentny brak czasu na prace ogrodnicze spowodował że... niektóre siewki poprzerastały i przy przesadzaniu uszkodziłam korzenie, niektóre przemarzły, bo zapomniałam je okryć, jeszcze inne po prostu nie wzeszły, a pozostałe mają się całkiem dobrze :).
Może więc nie będzie tak źle w tym roku. Zawsze jeszcze jest szansa wysiać coś do gruntu po "Zimnej Zośce"...


...a spełnianie marzeń ogrodniczych zacznę może od stołu
W tym roku nawet udało mi się co nieco wysiać. Co nieco nawet wykiełkowało, ale potem nastąpił problem czasowy. permanentny brak czasu na prace ogrodnicze spowodował że... niektóre siewki poprzerastały i przy przesadzaniu uszkodziłam korzenie, niektóre przemarzły, bo zapomniałam je okryć, jeszcze inne po prostu nie wzeszły, a pozostałe mają się całkiem dobrze :).
Może więc nie będzie tak źle w tym roku. Zawsze jeszcze jest szansa wysiać coś do gruntu po "Zimnej Zośce"...
...a spełnianie marzeń ogrodniczych zacznę może od stołu
wtorek, 18 lutego 2014
Pierwszy wysiew
Zrobiłam pierwszy krok do zrealizowania mojego noworocznego postanowienia :). Tak właściwie to nawet nie ja, tyko moi mali pomocnicy wykonali całą brudną robotę... i byli tym zachwyceni. Na efekty trzeba będzie trochę poczekać. Oczywiście na samym początku wybrałam się do sklepu ogrodniczego i kupiłam "trochę" nasion. Po powrocie znalazłam jeszcze "trochę" zeszłorocznych i na samym końcu musiałam poświęcić sporo czasu na podjęcie decyzji co wysiać.
niedziela, 9 lutego 2014
sobota, 8 lutego 2014
Czas Kamelii
Spacer po lesie pełnym drzew i krzewów pełnych dużych białych, czerwonych czy różowych kwiatów to nie lada gratka. A gdyby tak jeszcze zobaczyć zapylającego je kolibra? To dopiero coś! Niestety jest to możliwe jedynie w górskich lasach wschodniej Azji, a kwitnące rośliny to Kamelie z rodziny cistronkowatych (Theaceae).
Camelia japonica L. po polsku Kamelia japońska w swoich rodzinnych stronach dorasta nawet do 15m wysokości. Do Europy dotarła na początku XIXw. wzbudzając prawdziwy zachwyt. Nie ma się czemu dziwić. Jej kwiaty są naprawdę piękne, a ciemne, grube i błyszczące liście są atrakcyjne same w sobie. Okazało się jednak, że uprawa tych roślin jest trudna i pracochłonna.
W Polsce Kamelia funkcjonuje jako roślina oranżeryjna. Potrzebuje przepuszczalnego, próchnicznego podłoża o pH 4,5-5,5. Od połowy maja do września dobrze jest wystawić ją na dwór w półcieniste miejsce. W czerwcu - lipcu potrzebuje więcej światła i mniej wody, co sprzyja powstawaniu pąków kwiatowych. Generalnie roślina wymaga dość dużej wilgotności podłoża i powietrza. Nie lubi też gdy ta wilgotność się waha. Dlatego też ciężko jej jest w domu zimą. Szczególnie dotkliwe jest to w czasie kwitnienia ( zwykle ok. lutego). Optymalne warunki wtedy to temperatura do 16st.C, jasne miejsce i stała wilgotność podłoża i otoczenia.
Od grudnia do lipca dobrze jest Kamelię zasilać co 1-2 tygodnie i przesadzać co 2-3 lata w lipcu lub sierpniu.
... a jeżeli ktoś akurat jest w Kalifornii, niedaleko Los Angeles, to podobno w Descanso Gardens w ten weekend jest festiwal Kamielii :)
oto moja Kamelia. Niestety o połowie ww. rzeczy nie pamiętam lub nie jestem wstanie jej ich zapewnić, ale i tak dzielnie sobie radzi i na dodatek pięknie w tym roku zakwitła.
Camelia japonica L. po polsku Kamelia japońska w swoich rodzinnych stronach dorasta nawet do 15m wysokości. Do Europy dotarła na początku XIXw. wzbudzając prawdziwy zachwyt. Nie ma się czemu dziwić. Jej kwiaty są naprawdę piękne, a ciemne, grube i błyszczące liście są atrakcyjne same w sobie. Okazało się jednak, że uprawa tych roślin jest trudna i pracochłonna.
W Polsce Kamelia funkcjonuje jako roślina oranżeryjna. Potrzebuje przepuszczalnego, próchnicznego podłoża o pH 4,5-5,5. Od połowy maja do września dobrze jest wystawić ją na dwór w półcieniste miejsce. W czerwcu - lipcu potrzebuje więcej światła i mniej wody, co sprzyja powstawaniu pąków kwiatowych. Generalnie roślina wymaga dość dużej wilgotności podłoża i powietrza. Nie lubi też gdy ta wilgotność się waha. Dlatego też ciężko jej jest w domu zimą. Szczególnie dotkliwe jest to w czasie kwitnienia ( zwykle ok. lutego). Optymalne warunki wtedy to temperatura do 16st.C, jasne miejsce i stała wilgotność podłoża i otoczenia.
Od grudnia do lipca dobrze jest Kamelię zasilać co 1-2 tygodnie i przesadzać co 2-3 lata w lipcu lub sierpniu.
... a jeżeli ktoś akurat jest w Kalifornii, niedaleko Los Angeles, to podobno w Descanso Gardens w ten weekend jest festiwal Kamielii :)
oto moja Kamelia. Niestety o połowie ww. rzeczy nie pamiętam lub nie jestem wstanie jej ich zapewnić, ale i tak dzielnie sobie radzi i na dodatek pięknie w tym roku zakwitła.
czwartek, 30 stycznia 2014
Noworoczne postanowienie nr 1
Jak to zwykle bywa na początku roku mamy różne postanowienia. Już w zeszłym roku postanowiłam, ze założę ogródek warzywny. Ładny płotek, równe grządki, systematycznie pielone, nawożone i podlewane. Problemy zaczęły się już na początku. Połowę sadzonek wiatr zdmuchnął z mojego inspektu... Nie poddałam się jednak. Bardzo chciałam mieć własne warzywa dla dzieci. Innym się udaje... Potem nie było lepiej. Choć wierzchnia warstwa gleby była żyzna, pod spodem czaiła się glina. Nic nie chciało rosnąć. Nawet chwasty... a to moje marzenie:
znalazłam u Garden Design
znalazłam u Garden Design
środa, 29 stycznia 2014
zimno
Przyszła zima a wraz z nią wreszcie pojawił się mróz, który tak ścisnął że aż piszczy i to dosłownie wszystko... śnieg pod nogami, zmrożony samochód, tramwaje i pociągi. Do tego zawieje, zamiecie i kto wie co jeszcze. Trakcje kolejowe oczywiście pozamarzały, ale o dziwo drogowcy w tym roku nie byli specjalnie zaskoczeni śniegiem.
...a ja właśnie sobie przypomniałam o magnolii czekającej na okrycie. Pozostaje mi mieć nadzieję... Całe szczęście w moim ogrodzie leży dość dużo śniegu i mniejsze rośliny mają cieplutką pierzynkę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



















