Niedawno dokonaliśmy wielkich marchewkowych zbiorów. Wyciąganie niespełna dziesięciu trzy metrowych rzędów trwało dobre kilka dni... i jeszcze trochę zostało w ziemi. Ale tak to czasem bywa. Choć mali pomocnicy uwijali się jak mogli to ciągle coś nas odrywało od pracy.
Coś tam udało nam się jednak powyciągać i od kilku dni trwa konsumpcja własnych marchewek. Do konsumowania zalicza się również zjadanie zupy ugotowanej na tychże.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz