Listopad, miesiąc czasami uważany za najsmutniejszy w roku. Szarobury, przesiąknięty wilgocią i pierwszym przenikającym chłodem. Tegoroczny jeszcze do niedawna był jednak naprawdę uroczy. Ciesząc się słońcem, można było zrobić wszelkie niezbędne prace w ogrodzie (oczywiście jeżeli się takowy posiada), lub korzystać na całego ze złotej pięknej jesieni, chodzić na spacery, zbierać liście i łapać ostatnie promienie słońca.
Tak, ja zajmowałam się korzystaniem z pięknej jesiennej pogody. Teraz nie pozostaje mi nic innego, jak zakasać rękawy i wyruszyć na ratunek trawnikowi, który już dawno zniknął pod warswą liści. Grabienie to oczywiście niezbędna pielęgnacja darni, ale trawę i tak trzeba przed zimą skosić.
Na ostatnie koszenie jest wprawdzie trochę późno. Całe szczęście w tym roku pogoda sprzyja opieszałym ogrodnikom i można je jeszcze wykonać. Przed grabieniem trawę skoszę (oczywiście kosiarką z koszem,którego zawartość wyląduje na kompostowniku) ;P. Zostanie potem mniej do grabienia.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz